Dlaczego motyle są na szpilkach?
Historia, znaczenie i przyszłość kolekcji entomologicznych
Szpilka wbita w motyla może na pierwszy rzut oka wyglądać jak pozostałość dawnego kolekcjonerstwa. W rzeczywistości to rozwiązanie, które przetrwało setki lat i nadal jest stosowane w największych kolekcjach entomologicznych świata. Dlaczego właśnie szpilka, a nie klej, pudełko, alkohol albo inna metoda?
Po co właściwie przyszpila się owady?
Najważniejszy powód jest bardzo praktyczny: okaz trzeba jednocześnie zachować, zabezpieczyć i umożliwić jego późniejsze badanie. Szpilka daje możliwość podnoszenia i przemieszczania okazu bez chwytania jego delikatnego ciała, skrzydeł czy odnóży. Pozwala również umieścić pod owadem etykiety zawierające informacje o miejscu i czasie znalezienia okazu, osobie, która go zebrała, oraz jego identyfikacji. To niezwykle ważne. Dla naukowca owad bez informacji o swoim pochodzeniu traci znaczną część wartości badawczej. Współczesne systemy digitalizacji NHM fotografują więc nie tylko samego owada, ale również etykiety znajdujące się na jego szpilce.

Dlaczego szpilka, a nie klej?
W przypadku odpowiednio dużych owadów szpilka ma istotną zaletę: punktem mocowania jest niewielki fragment ciała, podczas gdy większość okazu pozostaje dostępna do oglądania. Można obejrzeć skrzydła, odwłok, odnóża, czułki oraz inne cechy budowy. Okaz można również bezpieczniej wyjąć z szuflady, obejrzeć pod powiększeniem czy sfotografować. Nie oznacza to jednak, że wszystkie owady trafiają na szpilki. Współczesne kolekcje wykorzystują różne metody zależnie od rodzaju materiału. Natural History Museum przechowuje obok okazów przyszpilonych także preparaty mikroskopowe, materiał w płynach oraz owady wysuszone i przechowywane w papierowych kopertach. W przypadku Lepidoptera większość dorosłych motyli i ciem stanowią okazy wysuszone i umieszczone na szpilkach, natomiast np. larwy mogą być przechowywane w płynie.
To prowadzi do ważnej odpowiedzi:
Nie istnieje jedna idealna metoda przechowywania każdego owada. Szpilka jest narzędziem dobranym do konkretnego rodzaju okazu.
Dlaczego motyl ma rozłożone skrzydła?
Tutaj dochodzimy do czegoś, co zwiedzający naszego Muzeum widzą właściwie na każdym kroku. Motyl w naturze nie siedzi przez cały czas z idealnie symetrycznie rozłożonymi skrzydłami. W kolekcji są one odpowiednio ułożone przede wszystkim dlatego, żeby umożliwić obserwowanie i porównywanie cech okazu. Układ skrzydeł, ich kształt, użyłkowanie, wzory czy rozmieszczenie barw mogą mieć znaczenie przy identyfikacji i porównywaniu gatunków. Dlatego kolekcja entomologiczna nie próbuje odtworzyć naturalnej pozycji żywego motyla. Ma umożliwić zobaczenie jego budowy.
Skąd w ogóle wzięły się takie kolekcje?
Historia jest znacznie starsza, niż mogłoby się wydawać. Natural History Museum w Londynie posiada kolekcje entomologiczne gromadzone od ponad 300 lat. Zachowały się nawet wcześniejsze sposoby przechowywania owadów — okazy umieszczane w niewielkich przeszklonych pudełkach czy pomiędzy płytkami miki. Muzeum posiada również kolekcję Josepha Banksa z około 4000 wysuszonymi, przyszpilonymi owadami pochodzącymi z XVIII wieku. I właśnie tutaj pojawia się najlepszy argument przemawiający za skutecznością tej pozornie prostej technologii:
część okazów przetrwała stulecia. Szpilka nie została więc wymyślona po to, żeby motyl ładnie prezentował się w gablocie. Stała się elementem całego systemu przechowywania materiału naukowego.
Szpilka ma jeszcze jedną niezwykle ważną funkcję
Pod okazem znajdują się niewielkie etykiety. Dla przypadkowego obserwatora mogą wyglądać jak kawałki starego papieru. W rzeczywistości potrafią być równie ważne jak sam owad. Gdzie został znaleziony? Kiedy? Kto go zebrał? Jak został oznaczony? Dzięki temu okaz może stać się zapisem konkretnego miejsca i konkretnego momentu w historii przyrody. Natural History Museum podkreśla, że jego przyszpilone owady zawierają informacje taksonomiczne i geograficzne sięgające około 300 lat.

Czy dzisiaj nadal wbija się owady na szpilki?
Tak.
I to jest chyba najbardziej zaskakująca część tej historii. Mamy sekwencjonowanie DNA, fotografię o ogromnej rozdzielczości, mikrotomografię komputerową, skanowanie, bazy danych i algorytmy analizujące miliony rekordów — a mimo to fizyczny okaz nadal pozostaje niezwykle cenny.
W największych muzeach szpilka nie została zastąpiona komputerem. Komputer został do niej dołączony. NHM fotografuje przyszpilone okazy i ich etykiety. Opracowany tam system ALICE wykorzystuje sześć aparatów fotografujących owada i jego etykiety pod różnymi kątami. Pozwala to ograniczyć konieczność manipulowania delikatnymi okazami i przyspieszyło digitalizację z około 200–300 do około 800–1000 okazów dziennie na osobę w odpowiednich grupach owadów.

A może w przyszłości wystarczy zdjęcie?
Najprawdopodobniej nie — i tutaj trzeba rozdzielić to, co już wiemy, od przewidywania przyszłości. Fotografia może znakomicie odwzorować wygląd okazu, ale fizyczny okaz zawiera informacje, których pierwotny kolekcjoner nie musiał nawet wiedzieć, że kiedyś będzie można poszukiwać. Rozwój genomiki umożliwia pozyskiwanie nowych informacji również ze starych zbiorów muzealnych, a nowe techniki obrazowania — w tym mikrotomografia komputerowa i mikroskopia konfokalna — pozwalają badać morfologię okazów w sposób niedostępny wcześniejszym pokoleniom badaczy. Dlatego najbardziej prawdopodobny kierunek nie wygląda tak: okaz → zdjęcie → wyrzucamy okaz lecz: okaz + etykieta + fotografia + baza danych + obrazowanie + badania molekularne.
To już się dzieje. Smithsonian prowadzi obecnie wielkoskalową digitalizację owadów zapylających. Według danych programu z 16 września 2026 r. Smithsonian zdigitalizował łącznie ponad 6,7 mln obiektów i okazów ze swoich zbiorów, a jednym z aktywnych projektów jest masowa digitalizacja zapylaczy.
Czy za 100 lat motyle nadal będą na szpilkach?
Tego nie mogę potwierdzić — nikt nie zna technologii, jakimi będą dysponowały muzea za sto lat. Dzisiejszy kierunek jest jednak bardzo ciekawy: cyfryzacja nie eliminuje fizycznych kolekcji. Powoduje, że można wydobyć z nich znacznie więcej informacji. Okaz zebrany dwieście lat temu może zostać sfotografowany technologią, której jego kolekcjoner nie mógł sobie wyobrazić. Informacja z jego etykiety może trafić do globalnej bazy danych. Jego budowę można porównać z tysiącami innych okazów. A za kilkadziesiąt lat mogą pojawić się metody badawcze, których dzisiaj jeszcze nie znamy. I właśnie dlatego warto zachować oryginał.

Dlaczego więc motyle są na szpilkach?
Odpowiedź okazuje się znacznie ciekawsza niż samo „żeby się trzymały”. Szpilka pozwala zachować fizyczny okaz, bezpiecznie nim operować, połączyć go z informacją o jego pochodzeniu oraz oglądać i porównywać jego cechy. Przez setki lat zmieniały się mikroskopy, aparaty fotograficzne, metody badań i komputery. A szpilka pozostała. Nie dlatego, że entomologia zatrzymała się w XIX wieku.

